W zasadzie to nie latamy tak duzo, bo tylko 1 h dziennie.
Przez 28 dni moge spedzic w powietrzu 40 godzin, taka limitacje zalozyla na nas nasza szkola. Nie dotyczy to prywatnych pilotow, tzn posiadaczy private pilot licence.
Jednak szkola chce od poczatku szkolic nas do licencji CPL i traktowac nas jak pilotow liniowych i w takim srodowisku trzymac, wiec regula 28 dni.
Dzisiaj powtorka z wczoraj, tzn kilka ciasnych zakretow, dosyc szybko jako ze nie bylo z tym wiekszych problemow, i proba tzw. circuitow, tzn. dolaczania sie do ruchu na lotnisku w celu ladowania albo touch and down.
Polecielismy znowu do Lake Wales, tam zrobilismy 5 startow i ladowan, pare circuitow, czy jak amerykanie wola patternow i do kissimme.
Ruch na trasie dosyc maly ale staralem sie robic radio i w pelni kintrolowac samolot.
Udany dzien, jutro bedzie karuzela bo cwiczymy utrate sily nosnej, czyli stall....ubaw bedzie
Coraz blizej do pierwszego solo..coraz blizej....;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz