Łączna liczba wyświetleń

środa, 25 sierpnia 2010

sroda...koncowka sierpnia

WOW!!!!!

W koncu dzisiaj udalo sie polatac, pogoda na florydzie jest totalnie beznadziejna.....
no ale co poradzic taki sezon, jak nie burza tropikalna, to huragan :)

Dzisiaj udalo nam sie wcisnac 2,5 lekcji na jednym locie.

Niestety dostalem dzisiaj samolot widmo...który oczywiście popsuł sie podczas testu silnika...potem kołowanie do warsztatu i zamiana na inny samolot.

Na szczescie drugi samolot dostalismy na czas i moglismy zdazyc przed burza.
Wystartowalem w kapturze, bez widocznosci, potem do obszaru treningowego na poludniowy zachod od kissimmee, i manewry, przeciagniecia, zakrety, na czas, bez czasu itp itd.

Potem miedzyladowanie w Lake Wales. Nauczylem sie tzw. Short Field Operations, czyli jak wystartowac tak aby nie zawadzic drzew albo domu na koncu pasa...żart
A tak na prawde po obliczeniu osiągów dla PA28/161 naniesieniu danych na graf i generalnie kilkunastu minutach zbędnych obliczeń, otrzymujemy dane które potem możemy wykorzystać. Jeżeli pas jest za krótki możemy użyć klap, co spowoduje skrócenie sie drogi rozbiegu i duży kąt wzbicia, dzieki czemu oczyścimy przeszkody. Klapy na drugi ząbek i rotacja przy 55 węzłach. Potem Kilka Lądowań i do domu, ćwicząc odzyskiwanie kursu po kompasie i limitowany panel instrumentów...Czyli z 6 instruktor zasłania mi 2...faaajnie.
Potem różne ustawienia samolotu przez instruktora, a ja musze wyprowadzić.
Jeszcze 1,5 lekcji, musze zrobić 10 godzin moich solówek i egzamin....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz