Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 15 lutego 2011

znowu w siodle

Po ostatnim locie 13 grudnia 2010 calkiem duzo sie stalo.

Zacząłem znowu latać!! Tak na prawde to wczoraj.

Grudzien i Styczen na przemian praca i nauka do zaleglych egzaminow ze szkoly naziemnej. Poczatek lutego przysiadka w Shuttleworth College w loży Civil Aviation Authority i trzy egzaminy. Duzo pracy w nie poszlo wiec jakie wyniki nie beda to wiem ze bylo warto sie uczyc przez kilka miesiecy.

Powrot do Cranfield zaskoczyl mnie tym ze mam nowego instruktora, po pierwszym locie okazalo sie ze calkiem niezle sie odnajduje w kokpicie, wiec w koncu cos kliknelo, a myslalem ze bedzie ciezej po dlugiej przerwie, okazalo sie ze jest lepiej niz wczesniej.

Wczoraj robilismy troche tzw. Beacon Worku, czyli pracy przy radiolatarni (NDB - non directional beacon), lokalnie przy Cranfield. Latanie na instrumentach, cwiczylem kilka tzw. holdow (czyli co zrobic z samolotem, ktory czeka na podejscie, ale nie koniecznie jest dla niego mmiejsce na ziemi). Do tego w hold mozna wejsc na 4 sposoby i tylko i wylacznie 4, jeden krag w holdzie ma trwac 4 minuty. Dochodzi wiatr i korekty, na czas na kat roznicy wiatru, pare kosinosow i takie tam. Za duzo zeby pisac. Generalnie trzeba wiedziec jak to robic.Potem pare symulowanych podejsc nieprecyzyjnych z uzyciem radiolatarni i do bazy.
Dzisiaj jeszcze wiecej holdow, na wysokosci 1500 stop i w silnym wietrze i deszczu. Korekty wyszly jak bulka z maslem, holdy z reszta tez. Ladowanie w Cranfield przy totalnym bocznym wietrze (14 wezlow-26kmh) jest interesujace.
Na singlu (DA40) pozostaly mi jeszcze 4 godziny, potem przesiadka na DA 42 nextGen, czyli dwa silniki i chowane podwozie !!!

Duchess - po drodze na moje miejsce parkingowe, stary wysluzony twin, mnie szkolenie na tym typie nie czeka :)  

DA40 TDI G-OCCS, sprzet na dzisiaj


Czterdziestka, tak samo jak nasze twiny (42) zabiera na poklad 4 osoby, calkiem wygodnie

Nieruchome fotele, stick zamiast wolantu...troche przyzwyczajenia

Self Castering nose wheel. Przednie kolko w odroznieniu do Pa28 i C172, nie jest polaczone z pedalami. Dziala jak kolka w wozku sklepowym...sterowanie za pomoca steru kierunku i hamulcow dyferencjalnych (lewy-prawy na glownym podwoziu). Ciezko sie przyzwyczaic bo ruszajac z postoju chce w lewo a samolot i tak jedzie w prawo :) Przestawne smiglo MTV-kompozyt + drewno. Silnik TDI 2.0 na paliwo lotnicze JET1A (czyli to samo na czym lataja odrzutowce) firmy Thielert.

Garmin G1000 i generalnie obszerne wnetrze

I PA28/161 Warrior/Cadett :) na takim uczylem sie latac

A na drodze do postoju stoi stary ex-RAFoski Lightning z lat 60. Wersja w rekach prywatnych, zdatna do lotu, niestety bez certyfikacji. Raz na jakis czas wykonuje bardzo szybkie kolowania po pasie startowym z uzyciem dopalaczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz