Łączna liczba wyświetleń

piątek, 30 lipca 2010

Frustration

Pomimo szczerych checi nie mialem dzisiaj mozliwosci odbycia pierwszego solo...trudno

Generalnie to było tak:

o 7.30 rano zawiozlem dwoch kolegow z klasy na ich lot, potem dwoch nastepnych, potem poszedlem na basen a o 9 bylem gotowy na swoj lot w szkole mielismy odprawe z testu ktory napisalismy dzien wczesniej, takie procedury i techniczne niuanse. Sprawdzilismy samolot, podpisalismy dokumenty no i niby wszystko dobrze. Jednak, kiedy kolega z mojej pary wsiadl do kabiny, okazalo sie ze lotnisko jest bardzo zajete i przestrzen powietrzna zapakowana biz-jetami, wiec jak szybko wsiadl do kabiny tak szybko wrocil. Kolega nie stoi za dobrze z radiem, wiec instruktor nie chcial z nim leciec na inne lotnisko tylko cwiczyc w kissimmee. No wiec czekamy.
3 godziny, instruktor pojechal do banku, potem rozmawial z zona przez 20 minut, no a my dalej czekamy. Nie ukrywam ale troche sie wk....... tym faktem, no a kiedy przyszedl i powiedzial ze nici z latania dzisiaj dla nas dwoch, moze zabrac jedna osobe, kolega powiedzial ze poczeka do poniedzialku....ja juz siedzialem zapiety w kokpicie :D
Wiec znowu, kregi nad lotniskiem, zrobilem 7, troche wyglupy byly z instruktorem, ja namierzalem cel (samolot przedemna) a instruktor (Stive) strzelal ze swoich wyimaginowanych dzialek.
Probowalem 3 zwykle ladowania, 2 ze zdechlym silnikiem (silnik chodzi ale jest na wolnych obrotach, symulowana awaria), jedno bez klap i jedno bardzo ciasne. I znowu doswiadczenia z Flight Simulatora Microsoftu sie bardzo przydaly.
Takze zdobylem dzisiaj nastepne 0.7 godziny :)

Wiecej snu dzisiaj, basen jutro, moze Nasa Space Center w sob albo w niedz, zobaczymy...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz