Dzisiaj wszyscy zebralismy sie o 7.30 rano, moj lot byl zaplanowany dopiero na 11.30, dzisiaj mialem z grafiku lot na Piperze PA-28/161 nr rej. N250FT, dobry samolot w szkolnej flocie, troche wysluzony i ma jednak problemy z powierzchniami sterowymi, tzn przy odpowiednim ustawieniu mocy, ciezko ustawic samolot tak aby lecial prosto, wiec caly czas trzeba trzymac rece na sterach. Nie jest to co prawda jakis bardzo duzy problem, jednak dla kogos tak poczatkujacego jak ja moze to sprawic maly zawrot glowy.
Moj kolega z grupy mial troche do nadrobienia, kolega z innej grupy ma ciagly problem z przyziemieniem, wiec obaj polecieli dzisiaj o 8.00 z moim instruktorem.
Ja sie bujałem troche z kata w kąt, obsiadłem wszystkie samoloty na naszej rampie (te w ktorych jeszcze nie siedziałem), czas mi jakos zleciał do jedenastej (kiedys tak obsiadałem bizony u taty w pracy, ale to bylo dawno).
W koncu przylecieli, zatankowalem samolot, zebralem dokumenty, przygotowalismy sie do lotu. Polecialem z instruktorem robic kregi nad naszym bazowym lotniskiem, zrobilismy 4 z dotknieciem pasa i ponownym startem.
Po jakims czasie, instruktor powiedzial mi ze tyle i tym razem w punkcie kontrolnym dla wiezy poprosilismy o full-stop, wyladowalem, taxi do bazy i kolowanie pod pompe z paliwem.
Dostalem polecenie nie tankuj i sie nie wypinaj z fotela, ok. Instruktor poprosil mnie o moje dokumenty, swiadectwo klasy medycznej i licencje pil.studenta, potem ,powiedzial jedziesz solo.
SOLO!!!! w koncu, na to czekalem. 1000 razy w mojej glowie juz lecialem solo, wiec wiedzialem co robie, nawet nie mialem stresu, a sytuacja byla w miare opanowana.
Steve wyszedl z kabiny, zapiał drzwi i poszedl.
Ja zakołowałem na wyjazd z naszego portu, poprosilem o zgode na kolowanie, dostalem. Kiedy zajechalem pod prog pasa zobaczylem ze stoi tam Citation Jet Cessny, troche mnie to przerazilo, no bo przeciez maly Piper, za samolotem odrzutowym wysokich osiagow (performance A). To mi traca tzw. Wake Turbulence, zabojca malych samolocikow. Strugi powietrza z duzego samolotu spadaja z koncowek skrzydel na zewnatrz i przeciwlegle do kierunku wsk. zegara. Co prawda ich nie widac, ale kiedy sie przez nie przelatuje, niewidzialna sila sciaga w dol, spycha w bok, robi doslownie co chce. Wake Turbulence byly przyczyna wielu wypadkow.
Na szczescie kiedy Citation Odrywal sie od pasa, ja poprosilem o zgode, wieza kazala mi czekac, wiec dali separacje dla turbulencji.
W koncu, wjechalem na pas, szybki test pamieci (pompa paliwa-wlaczona, transponder-wlaczony na tryb wysokosci, Rurka Pitota - odladzanie, podejscie czyste i bezpieczne), pelna moc, rzut okiem na zegary, wszystko na zielonym....OK,
Szybki krag, raport przez radio i juz jestem na podejsciu, nad pasem, sciagam moc i dotykam solidnie ziemi....jeszcze tylko hamulce, musze sie wyrobic na pierwsza w lewo, pcham pedaly z calej sily, tylko nie za mocno..prawie, wyrobilem sie, nie przestrzelilem. Prosba o kolowanie do bazy, udalo sie....
Pierwsze SOLO, udalo sie....
Książka mówi, "Twój pierwszy samodzielny lot, będziesz pamiętać do końca swojej kariery lotniczej, ciesz sie z czasu w powietrzu" czy cos takiego...bylo naprawde fajnie
Linki do filmikow z mojego pierwszego solo:
http://www.youtube.com/watch?v=6RCjymV9qNc
http://www.youtube.com/watch?v=SINLf-HHGaU
http://www.youtube.com/watch?v=GmezJVeiUMc
http://www.youtube.com/watch?v=Kxbb0MKIWd0
Gratulacje od Ciośków
OdpowiedzUsuń