Jak przewidywalismy pogoda niewystarczająca zeby wykonac lot w trybie VFR (visual flight rules), a na instrumenty jeszcze za wczesnie.
Nasz instruktor zawinął się już o 13 więc za bardzo nie było co robić.
Przyjechał z urlopu szef wszystkich szefów więc przećwiczyliśmy z nim kilka procedur, teoretycznie. Tak mniej więcej do siedemnastej.
Zjawił się też kolega z grupy który miał miesięczne opóźnienie ze swoim przyjazdem, więc poszliśmy na mały lancz do pobliskiego stakehouse'u.
W zasadzie to dzień raczej szary, jutro powinno być lepiej...
Zobaczymy.
W planie mam dwa loty, jeden nawigacyjny z instruktorem, przeciążenia i czytanie mapy, potem solo przez 1.5 godziny. Będzie ciekawie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz