Dzisiaj solo na Cessnie, z samego rana. Jak zwykle bywa, niestety nie obyło się bez komplikacji. Okazało się że samolot jest nie zatankowany, system po wczorajszych lotach nie zostal zamkniety poprawnie, a do tego pelen syf w srodku.
No ale dla chcacego nic trudnego, wiec po 30 minutach i obchod byl zrobiony i samolot przygotowany. To ze nikt nie zatankowal samolotu poprzedniego wieczoru, nie wplynelo niestety dobrze na zbiorniki paliwa.
Otóż, przy samolotach tego typu tzn. z silnikami spalinowymi, rzędowymi, zasilanymi paliwem AVGAS 100 LowLead, problem tkwi w tym ze pozostawienie częściowo pustych zbiorników pozostawia miejsce na kondensacje, przez noc kondensacja zaczyna skraplac się na ściankach zbiornika i nad ranem mamy benzyne z wodą. Benzyna jest lżejsza od wody więc woda idzie na dno, na dnie paliwo zostaje zassane ze zbiornika do przewodu, potem pompy potem do kolektora, potem do gaznika albo wtryskiwaczy jak w Cessnie (upraszczajac bardzo caly schemat). Jak wiadomo woda sie nie pali, wiec majac wode w zbiornikach ryzykujemy zatrzymanie pracy silnika w powietrzu, majac wode w paliwie, silnika nie mozna uruchomic ponownie kiedy przez ta wode zgasnie. Wiec jezeli mamy szczescie czeka nas ladowanie na polu, drodze albo jakims pasie startowym. Jezeli nie...no coż, nie pierwszy raz i nie ostatni komus stanie sie krzywda przez wlasna glupote.
Bardzo wazne, codziennie przed kazdym uruchomieniem proba paliwa.
Moje zbiorniki byly dzisiaj pelne wody, na szczescie udalo mi sie ja odsaczyc i po problemie.
Silnik odrzutowy, potrafi wciagnac wode w paliwie i nawet tego nie poczuc. Ale to inna historia.
Dzisiaj udalo mi sie w koncu okreslic na ladowaniach, polatalem troche w kolo jezior i wrocilem na krag w kissimmee na 9 ladowan i pelen stop.
Potem maly test (na Piperze) z limitowanego panela, unusual attitudes (niezwyczajnych polozen samolotu ??) i sledzenia VOR (Vhf omnirange, radionawigacja), zdany na 100% !!!
Pozniej "ukradlem" samolot ktory stal na ziemi przez ostatnie 30 minut, nikt nie lata, wiec polece ja. Znowu nad jeziora i 3 ladowania plus pelen stop, razem 4.
Wszystko idzie w miare plynnie i nawet polubilem to podwozie w cessnie, jednak przy ladowaniu jakos bardziej ufam warriorowi, moze dla tego ze to dolnoplat, z konkretnym podwoziem, a moze ze nauczyłem sie na nich latać (przynajmniej zacząłem się na nich uczyć), nie wiem.....
W poniedziałek dalszy ciąg przygody..







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz