Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 21 września 2010

poniedziałek i wtorek

Poniedziałek wskoczyło solo, w sumie 1,5 godziny latania.

Niestety warunki sie bardzo pogorszyły, na szczęście nie pada, ale są bardzo silne (jak na floryde) wiatry.

Na naszych studenckich licencjach mamy nałożony limit 5 węzłów cross-wind (wiatr boczny).
W poniedziałek był pas 06 w użyciu wiatr był zmienny z kierunku 070 do 100 i o nasileniu od 13do19 węzłów.
Pas 06 ma usytuowanie 063 stopnie do północy magnetycznej.

Wiało dosyć mocno a wiatr boczny był od 7 do 11 węzłów, więc ponad limitacje.
Nikt nie mogł poleciec solo. Na szczęście instruktor podniósł moje limitacje do 10 węzłów, także mogłem polecieć.

Kiedy wieje w samolot, head-wind. Samolot ma ograniczone osiągi, tzn. prędkość wskazana rośnie, ale prędkość wzg. ziemi maleje. Wiatr w dziób jest dobry przy starcie i ladowaniu. Wiatr w tył, jest dobry podczas lotu (cruise). Z wiatrem bocznym sytuacja się troche komplikuje. Wiatr spycha samolot ze ścieżki i bez zaaplikowania odpowiedniej poprawki zbaczamy z kursu, więc jeżeli wieje z prawej samolot trzeba korygować na prawo, wtedy nie lecimy centralnie do przodu, a bardziej lewym bokiem. Takie coś nazywa się weathercock effect (czyli metalowy kogut dachowy ?? który  ustawia się do wiatru).

Przy lądowaniu mierzymy zawsze w CenterLine pasa startowego, nie ważne czy to podejście precyzyjne czy nie precyzyjne.
Na lądowanie z silnym wiatrem bocznym są trzy techniki : czyli Crabing, Sliping i tecnika mieszana.

Crabing, to ustawienie sie przy podejsciu na wprost centerlinii pasa, a potem w zaleznosci od tego jak wieje korygujemy w prawo albo w lewo. Samolot zchodzi na pas bokiem i kilka (10) stóp nad ziemia aplikujemy korekte, czyli kopnięcie w orczyk "od wiatru" i lotki "do wiatru". Ta technika jest wykorzystywana w "dużym" lataniu, więc dobrze ja doskonalić od samego początku.

Sliping, to wyjscie na pas z lewej albo prawej od centerlinii. Po czym wiatr zepchnie samolot wprost na pas. Mała korekta i przyziemienie.

Technika mieszana to połączenie crabingu i slipingu, nieby działa ale nie próbowałem.

Moje latanie na Cessnie to generalnie ćwiczenie różnych podejść i maksymalne opanowanie lądowań w różnych konfiguracjach.

Wtorek, czyli dzisiaj niestety nielotny, przekroczyłem mój limit 40 godzin znowu. Jutro według grafik oddaje mi dwie.

Jutro mam tzw. SPIC czyli Student Pilot In Command i moge go poświęcić na cokolwiek. Jestem odpowiedzialny za wszystko a instruktor działa jako pilot bezpieczeństwa, więc moge leciec IFR albo VFR.

Także jutro wiatr nie gra roli !!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz